Mało kto może zdawać sobie sprawę, że kultowe "superstary" i "allstary", tak naprawdę w swojej karierze 'przeżywają' kolejny już z kolei sukces. Buty Adidas Superstar zostały znane na większą skale dopiero w minionym roku, większość chciała je mieć, większość je miała, było widać je wszędzie. Nie dziwię się wcale, buty te, tak jak i sławne Conversy mają w sobie coś na tyle unikalnego, że docierają do dużej grupy, pasują do wszystkiego i po prostu ładnie wyglądają.
Ładne, prawda?
Wiadomo już, jakie 'antyki' będą królowały w roku 2016. Zgadniecie?
Są to kultowe buty Nike Cortez.
Szczerze mówiąc, po przeczytaniu tej wiadomości na jednym z portali, byłam mega zaskoczona. Mimo wszystko nie ujęły mojego serca póki co aż tak, żebym czuła chęć zamówienia ich w tej chwili. Możliwe że potem przekonam się do nich i zajmą miejsce również i u mnie.
A wy co o nich sądzicie?
wtorek, 19 stycznia 2016
środa, 13 stycznia 2016
Wyjazd za granicę- jest się czego bać?
Mając 15 lat, kończąc gimnazjum wymyśliłam sobie, że chce wyjechać z miejscowości w której mieszkałam w tamtym czasie. Jeździłam wtedy do rodziców, którzy do tej pory mieszkają w Niemczech na ferie i wakacje. Uparłam się i chciałam zamieszkać tam razem z nimi.
Kończyłam wtedy 3 klase gimnazjum, więc było to dość późno na taki wyjazd. Dlaczego? W tym wieku, bez znajomości języka (nie uczyłam się w Polsce niemieckiego, tylko rosyjskiego), praktycznie nie ma możliwości dostania się do normalnej niemieckiej szkoły. Mimo wszystko, postanowiłam sobie że to zrobie. Nie pamiętam nawet już, co mną kierowało. W każdym razie, prawie na każdym kroku słyszałam, żebym tego nie robiła, że bedzie źle, że nie poradzę sobie... Namowy żeby zostać i kończyć szkołę ponadgimnazjalną w Polsce. Nie chciałam, nie kręciło mnie spędzenie kilku lat w liceum, nie miałam zapału do żadnego zawodu, żeby pojść do technikum. Tak jak zapragnęłam, tak się stało, 26 czerwca był koniec roku szkolnego, 28 byłam już w drodze do Niemiec. Zaznaczam, że słowa które znałam można zliczyć na palcach u jednej ręki. Jeśli chodzi o orientacje w terenie, była zerowa, znałam tylko okolice własnej kamienicy. Ale przez chwile nawet, nie pomyślałam, że coś pójdzie nie po mojej myśli. Miałam znajomych z dawnych czasów, poznanych na portalu dla Polaków w Niemczech. To dzięki nim ogarnęłam wszystko w mega szybkim tempie. Na początku gubiłam się na mieście, mieszkając na wsi, nie miałam pojęcia co to Sbahn, Ubahn, Tram i jak dojechać w dane miejsce. Ale nie bałam się. Gdy miałam gdzieś jechać, albo prosiłam mamę, ew. kogoś ze znajomych o szczegółowe wytłumaczenie lub przejazd choć raz ze mną. Wszystko jest do ogarnięcia. Szybko zapisałam się do szkoły językowej, od września zaczęłam naukę w niej. Idzie mi bardzo dobrze. Pierwszy egzamin napisałam na 90,47%. W czerwcu stanę przed kolejną decyzją. Muszę wybrać kolejną szkołę. Nie mam pojęcia co chce robić dalej... Ale myślę, że znajdę coś odpowiedniego dla siebie.
Dlaczego to piszę? Bo wiem, że wiele osób stoi przed takim wyborem, czasem z własnego widzimisię, czasem pod presją rodziców. Śmiało mogę powiedzieć, że jeśli się chce, i naprawdę się stara, język, który jest uważany językiem szatana nie będzie sprawiał jakichś ogromnych trudności. Ludzi z Polski jest tu również masa, choć uważam że nie ma co zamykać się jedynie w tym kręgu. Rozmowa z obcokrajowcami pozwoli nam szybciej ogarnąć język. Jeżeli macie możliwość, wyjedźcie, spróbujcie. Najwyżej wrócicie- nie każdy potrafi znosić takie zmiany. Bynajmniej za kilka lat nie powiecie sobie, że mogłem/mogłam zrobić to wcześniej...
Ja do tej pory nie pożałowałam ani razu, nawet przez myśl nie przeszło mi, że chcę wrócić ;)
W razie jakichkolwiek pytań, zapraszam na mojego aska, tam mogę odpowiedzieć na każde pytanie związane z chociażby wyjazdem.
Kończyłam wtedy 3 klase gimnazjum, więc było to dość późno na taki wyjazd. Dlaczego? W tym wieku, bez znajomości języka (nie uczyłam się w Polsce niemieckiego, tylko rosyjskiego), praktycznie nie ma możliwości dostania się do normalnej niemieckiej szkoły. Mimo wszystko, postanowiłam sobie że to zrobie. Nie pamiętam nawet już, co mną kierowało. W każdym razie, prawie na każdym kroku słyszałam, żebym tego nie robiła, że bedzie źle, że nie poradzę sobie... Namowy żeby zostać i kończyć szkołę ponadgimnazjalną w Polsce. Nie chciałam, nie kręciło mnie spędzenie kilku lat w liceum, nie miałam zapału do żadnego zawodu, żeby pojść do technikum. Tak jak zapragnęłam, tak się stało, 26 czerwca był koniec roku szkolnego, 28 byłam już w drodze do Niemiec. Zaznaczam, że słowa które znałam można zliczyć na palcach u jednej ręki. Jeśli chodzi o orientacje w terenie, była zerowa, znałam tylko okolice własnej kamienicy. Ale przez chwile nawet, nie pomyślałam, że coś pójdzie nie po mojej myśli. Miałam znajomych z dawnych czasów, poznanych na portalu dla Polaków w Niemczech. To dzięki nim ogarnęłam wszystko w mega szybkim tempie. Na początku gubiłam się na mieście, mieszkając na wsi, nie miałam pojęcia co to Sbahn, Ubahn, Tram i jak dojechać w dane miejsce. Ale nie bałam się. Gdy miałam gdzieś jechać, albo prosiłam mamę, ew. kogoś ze znajomych o szczegółowe wytłumaczenie lub przejazd choć raz ze mną. Wszystko jest do ogarnięcia. Szybko zapisałam się do szkoły językowej, od września zaczęłam naukę w niej. Idzie mi bardzo dobrze. Pierwszy egzamin napisałam na 90,47%. W czerwcu stanę przed kolejną decyzją. Muszę wybrać kolejną szkołę. Nie mam pojęcia co chce robić dalej... Ale myślę, że znajdę coś odpowiedniego dla siebie.
Dlaczego to piszę? Bo wiem, że wiele osób stoi przed takim wyborem, czasem z własnego widzimisię, czasem pod presją rodziców. Śmiało mogę powiedzieć, że jeśli się chce, i naprawdę się stara, język, który jest uważany językiem szatana nie będzie sprawiał jakichś ogromnych trudności. Ludzi z Polski jest tu również masa, choć uważam że nie ma co zamykać się jedynie w tym kręgu. Rozmowa z obcokrajowcami pozwoli nam szybciej ogarnąć język. Jeżeli macie możliwość, wyjedźcie, spróbujcie. Najwyżej wrócicie- nie każdy potrafi znosić takie zmiany. Bynajmniej za kilka lat nie powiecie sobie, że mogłem/mogłam zrobić to wcześniej...
Ja do tej pory nie pożałowałam ani razu, nawet przez myśl nie przeszło mi, że chcę wrócić ;)
W razie jakichkolwiek pytań, zapraszam na mojego aska, tam mogę odpowiedzieć na każde pytanie związane z chociażby wyjazdem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
